Call of Duty

Klon COD

W końcu, nareszcie, wreszcie! Stworzono grę (nie strategiczną), w której to nie Amerykanie atakują swoim wojskiem jakąś nację, czy państwo. Tym razem, to Amerykanie są tymi atakowanymi. Tymi, którzy muszą się mocno bronić przed okupantem, a okupantem w grze tej jest państwo powstałe z połączenia obu Korei. Dość już tych tajemniczości. Opisywana tutaj gra to Homefront. Gra graficznie zrobiona bardzo dobrze. Fabularnie też nie najgorzej, choć przejście kampanii dla jednego gracza zajmuje około 4-6 godzin. Wróćmy jednak do grafiki, która – tak jak napisałem – jest bardzo dobra. Musi taka być skoro silnik graficzny oraz wszelkiego rodzaju wskaźniki i znaczniki twórcy gry jakby żywcem wyjęli ze znanej serii FPP firmy Activision- czyli Call of Duty! Można by powiedzieć, że to źle, ale trzeba też powiedzieć, że od dawien dawna znana jest wszem i wobec wszystkim zasada, która mówi, że jeśli już ściągać, to tylko od najlepszych. A po stagnacji serii Medal of honor, Call of Duty bez wątpienia najlepsze jest. Czy warto zagrać w Homefront-a? Tak. Czy ta gra, która zapada w pamięć? Nie, chociaż kilka naprawdę epickich i świetnych scen i momentów w grze jest.